Tak, uwielbiam czytać romanse. Odprężam się przy nich i
relaksuję. Dawno nie czytałam jednak nic fajnego. Aż do wczoraj…Sięgnęłam po
powieść Richarda Paula Evansa pt. „Kolory tamtego lata”. I tak mnie ta książka
zafascynowała, że musiałam przeczytać ją jak najszybciej. Już na okładce
pojawia się zdanie, że ta historia zdarzyła się naprawdę. I faktycznie książka
zaczyna i kończy się sceną spotkania pisarza z bohaterką powieści. Jak sama
powiedziała- jest ona dla tych, którzy szukają miłości, tkwią w nieszczęśliwych
związkach i boją się zaryzykować i
odejść od osoby, która przestała kochać i zdradza. Ale jest to też opowieść o
ludziach, którzy pod względem różnych sytuacji potrafią i chcą się zmieniać na
lepsze.
Bohaterką powieści jest Amerykanka, która poznaje
przystojnego Włocha i przeprowadza się do jego kraju. Mają syna. Ale to właśnie
tylko syn po latach trzyma ich we wspólnym związku, ponieważ Maurizio zdradza
Elianę, coraz rzadziej pojawia się w domu. Tymczasem kobieta poznaje innego
Amerykanina. Zakochują się oni w sobie bez pamięci. Ale czy mogą być ze sobą,
jeśli na drodze staje im oskarżenie Rossa o morderstwo, choroba synka Eliany i
zaborczość Maurizio?
To historia piękna, romantyczna,. Rozgrywająca się na tle
Włoch. Dzięki niej dowiedziałam się, jak wygląda produkcja wina w winnicach.
Książka może być przydatna dla tych, którzy lubią Włochy, chcą poznać kawałek
historii tego kraju i sztuki. To też dobry sposób na naukę j. włoskiego –
znajdują się w niej podstawowe zwroty i słowa z tego języka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz