wtorek, 3 września 2013

Nalewki domowe



              Swój pierwszy wpis zaczynam od domowych nalewek. A to dlatego, że za oknem coraz zimniej i deszczowo. Zaczyna się czas, kiedy możemy się rozgrzać alkoholowymi trunkami. Wiśniówka, brzoskwiniówka, śliwkówka dodana nawet w niewielkiej ilości do herbaty, skutecznie nas rozgrzeje. Nalewki mają również inne właściwości. Mogą nas ochronić przed różnymi chorobami,  (jak angina czy grypa), mogą poprawić nastrój, działać antystresowo. Najlepszy czas na sporządzanie nalewek przychodzi na początku czerwca, kiedy pojawiają się truskawki, a potem maliny, brzoskwinie, morele. Pod koniec sierpnia warto z kolei zaopatrzyć się w aronie i śliwki. Właściwie ze wszystkich owoców można przygotować nalewki. Ich minusem jest jedynie to, że troszkę czasu zajmuje ich przetworzenie. Niektóre muszą być odstawione na 6 miesięcy. Wtedy nabierają odpowiedniego aromatu, smaku i koloru. Warto jednak czekać…

                Początkowo przepisów na nalewki szukałam na stronach internetowych. Ciocia zachęciła mnie jednak, bym zakupiła książkę Małgorzaty Caprari „Nalewki domowe”. Jestem zachwycona tym wyborem. Do lektury zachęca nas już kolorowa okładka i twarda, porządna oprawa. Środek zaś pełen jest ciekawych przepisów. Wszystko opisano krok po kroku, z uwzględnieniem właściwej ilości składników.

                Do większości przepisów, dołączono zdjęcia – nalewki w trakcie przygotowania lub po.  Obok każdego przepisy, autorka zaznaczyła działanie takiej nalewki. Możemy więc przyrządzić nalewkę, wybierając dany owoc lub dodatki (np. wanilię) lub ze względu na jej działanie. Podjęcie decyzji umożliwia indeks, zamieszczony na ostatnich stronach. Jeden z nich zawiera alfabetyczny spis nalewek, zaś drugi zawiera alfabetyczny spis niezbędnych produktów.  Każda nalewka ma przewrotną i ciekawą nazwą.

               Samą lekturę warto zacząć od pierwszych stron książki. Autorka wyjaśnia na nich początki stosowania nalewek oraz ciekawostki, związane z produkcją.

               W tym roku zrobiłam nalewkę z truskawek i malin. W tej chwili „odpoczywają” w piwnicy, ale już teraz mają piękne, krwiste i wyraziste kolory. Na swoją kolej czekają teraz nalewki z brzoskwini oraz śliwek. Są to oczywiście ilości do spożycia własnego, nie zajmuję się produkcją na szeroką skalę. Chcę jednak zaskoczyć rodzinę i znajomych własnym alkoholem oraz rozgrzać się w zimowe dni.

                    Pamiętajcie! Nalewka: „zziębniętego rozgrzeje, zniechęconego ożywi, zasmuconemu doda nadziei” (cyt. Małgorzata Caprari „Nalewki domowe”)!!!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz