1 września musiałam wrócić do pracy po miesięcznym urlopie. Poczułam się trochę, jak dzieci, które idą do szkoły po wakacjach. Było ciężko po tak wspaniałych wczasach, ale najważniejsze jest to, że zostaną super wspomnienia.
W tym roku bardzo chciałam jechać do Turcji, wybierając jakąś ofertę last minute. Niestety, sierpień to nie najlepszy czas na oferty last minute. Takie wczasy są wtedy jeszcze droższe. Ponieważ przeraziłam się cenami, mieliśmy wybrać podróż do Chorwacji. Znajomi mimo wszystko znaleźli tańszą ofertę do Turcji i tak oto - 20 sierpnia zawitaliśmy do Alanyi.
Piękne, duże miasto, kuszące kolorowymi bazarami, niemiłosiernym upałem i smacznym jedzeniem...Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Niestety, ten wielki upał sprawiał, że dolegało mi tam wszystko - od uczulenia na słońce po przeziębienie. Człowiek uczy się jednak na błędach i wiem już, że jadąc do takiego kraju trzeba zabrać kapelusz lub coś innego na głowę, olejek do opalania (50), unikać szybkiego picia zimnych napojów oraz klimatyzacji, gdy jest się zgrzanym ;)
Po powrocie do domu, zaczęłam studiować przewodniki na temat Turcji, gdyż było kilka ciekawych rzeczy, które zauważyłam, a które chciałam wyjaśnić. Ponadto, doczytałam, że warto sięgnąć po książki O. Pamuka, który jest Turkiem i w swoich powieściach ukazuje świat Turków. W 2006 r. otrzymał literacką Nagrodę Nobla. Mam już w domu jego powieść "Śnieg" i gdy tylko znajdę troszkę czasu, sięgnę po nią przy caju (czaju) czyli tureckiej herbatce. Akurat przywiozłam taką herbatę w dużych ilościach. Będzie w sam raz na te nadchodzące, długie wieczory jesienne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz