piątek, 19 września 2014

Gwiazd naszych wina...

Nie ma już chyba w Polsce osoby, która nie czytała lub nie oglądała filmu "Gwiazd naszych wina". Jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś/-eś, to czym prędzej sięgnij po książkę John'a Green albo obejrzyj film!
Rak to choroba, którą dosięga coraz większą liczbę osób. Dla jednych jest to wyrok śmierci, dla drugich - czas na zrealizowanie marzeń w jak najkrótszym czasie.
Główna bohaterka powieści - Hazel, cierpi na raka tarczycy. Za namową kochających ją rodziców, udaje się na spotkanie grupy wsparcia. Tam poznaje Gus'a, byłego koszykarza, który również choruje. W wyniku choroby, amputowano mu nogę. Pomimo cierpienia i zakończenia świetnie zapowiadającej się kariery sportowca, Gus nie poddaje się, jest pełnym energii i szczęścia chłopakiem. Tą radością zaraża Hazel, z którą zaczyna spędzać coraz więcej czasu. Połączyła ich nie tylko choroba, ale również miłość do książek. Hazel marzy o spotkaniu z autorem swojej ulubionej powieści. Dzięki Gus'owi będzie to możliwe. Ich wspólna wyprawa do Amsterdamu wszystko zmieni...
To kolejna powieść która wycisnęła mi łzy z oczu. A film sprawił, że całą końcówkę przeryczałam jak bóbr. Nawet mój mąż uronił małą łezkę...Ale w życiu się do tego nie przyzna ;)
Polecam - tym, którzy chcą poznać świetną powieść o miłości nastolatków, o chorobie i jej przezwyciężaniu, o nadziei, marzeniach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz